Blog > Komentarze do wpisu
Młodym być, więcej nic!

Wzięłam się za przygotowanie prezentacji na urodzinową imprezę babci. Na część zdjęć i skanów jeszcze czekam (kuzyni obiecali mi dostarczyć), ale większość już jest. Opracowałam sobie szablon, zapisałam pomysły na podpisy, które przy obrabianiu zdjęć wpadały mi do głowy i zaczęłam.

Popłakałam się mniej - więcej przy trzecim slajdzie.

Czarno-białe, a w zasadzie brązowo-białe zdjęcie młodziutkiej babci, może 19-letniej. Na łące, na kocyku siedzi w towarzystwie swojej kuzynki. Jak na babcię-awangardzistkę przystało, ma na nosie okulary 'lennonki' (choć to dopiero 1942 rok, jak to się wtedy nazywało?). Uśmiechnięta od ucha do ucha...

Ostatnio babcia wspominała mi o Foggu, o tym jakie jego piosenki były fajne. Poszukałam i znalazłam:

"I srebro i złoto, to nic,
chodzi o to, by młodym być
Więcej nic!
Nie rozgłos, nie sława
Nie stroje, zabawa
Lecz młodym być!
Więcej nic...
A jeszcze do tego mieć kogoś miłego
I kochać go i więcej nic
Najbiedniejszym być, najskromniejszym być
Ale mieć przed sobą świat
Zakochanym być i kochanym być
I mieć wciąż 20 lat"

Tyle przeżyła... na początku bez prądu i wody w domu, z pracą w polu, która była ważniejsza niż nauka... rezygnacja z dalszej nauki, bo tata ma sklep i trzeba pomagać, potem wojna, nieszczęśliwa miłość, rozdzielona przez mundur i obowiązki... potem małżeństwo, dzieci, problemy... Dziś ma tyle dzieci, wnucząt i prawnucząt, że mylą się imiona. Dziś mieszka w stolicy i z wnukami rozmawia przez skajpa (oczywiście z pomocą moją czy brata). Dziś ma tyle zmarszczek na twarzy...

Nie wiem, czy ja dopiero dziś zrozumiałam, że to całe życie to równia pochyła? Że w życiu nie można zrobić stopklatki i pocieszyć się przez chwilę tym co jest. Czas pędzi, ciało się starzeje, umysł chyba nieco wolniej, ale ile potem zostaje żalu? Żalu, że to nie tak miało być. Że gdzieś w tym codziennym pędzie zgubiło się to i owo. Te marzenia, ten błysk i odrobinę szaleństwa, którą mieliśmy w oczach mając te naście lat... Żalu, że życie zaskoczyło pomarszczoną skórą, zawodną pamięcią i ograniczeniami, jakie stawia stare ciało.. A przecież gdzieś w środku wciąż jesteśmy sobą... Tak jak gdzieś w środku mojej babci siedzi ta młoda dziewczyna w okularkach i się pewnie zastanawia co tu się do cholery stało z ciałem?

No nic. Na razie tą piosenkę zostawię tam, gdzie wstawiłam. Ale jeszcze się zastanowię, czy to ma tak zostać... Bo jeśli ja płakałam jak bóbr, to lepiej, zeby inni na imprezie (z babcią na czele) też się nie poryczeli. Bo to wesoło ma być przecież.

poniedziałek, 07 stycznia 2013, kreseczka78

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/01/07 21:49:09
też się popłakałam.
Pomoc statystyka