Blog > Komentarze do wpisu
Wspominki

Wizyta w Małym Miasteczku też jakoś sentymentalnie mi wyszła, tym bardziej, że jutro minie 15 lat od śmierci dziadka, jedynego człowieka, którego miłości byłam świadoma przez całe dzieciństwo. I nie chodzi tu o rozpieszczanie, o lody, które kupował mi w tajemnicy przed babcią - z rozrzewnieniem wspominam wspólne spacery po lesie, zbieranie grzybów, rozpalanie ogniska. To jak uczył mnie milczenia, gdy jeździłam z nim na ryby. W trakcie jednego z tych rybnych wypadków pokazał mi kurkę wodną, ale dopiero po latach zrozumiałam, że "kurka wodna" to nie było to, co miewał na myśli, używając tych słów jak przecinka.
To on ze mną rozmawiał o mnie. Pytał nie tylko o szkołę czy studia, ale też o to co poza tym u mnie słychać. I to mocne, długie przytulanie, nawet wtedy gdy miałam już 20 lat...

Niewątpliwie byłam oczkiem w głowie dziadka. Pierwsza wnuczka, jedyna wnuczka. On też był moim ulubionym dziadkiem, jedynym jakiego znałam. Może dlatego ta więź między nami była tak silna.

Pamiętam rozmowę, która wydarzyła się 3 miesiące przed jego śmiercią. Opowiadał mi o swoim śnie. Widział w nim swój pogrzeb. I widział mnie, stojącą nad jego grobem. Ja płakałam, a on nie mógł mnie przytulić, choć bardzo chciał.
Pierwszy raz widziałam wzruszenie w oczach dziadka. Byłam trochę zmieszana, nie wiedziałam co powinnam powiedzieć. Zganiłam dziadka, że takie głupoty się mu głowy trzymają. Przecież dziadek miał żyć długo.
Pod koniec sierpnia los pierwszy raz dziabnął mnie tak bardzo. Pierwszy raz straciłam tak bliską osobę.
W dniu pogrzebu łez nie udało mi się powstrzymać, choć robiłam co mogłam.
Do dziś czasem mam wrażenie, że tam, na cmentarzu, on zawsze stoi obok mnie...

poniedziałek, 26 sierpnia 2013, kreseczka78

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Pomoc statystyka