Blog > Komentarze do wpisu
"Niedzielny obiad - to wtedy właśnie gorący rosół rozmiękcza nasze serca"

Tulipan przyjechał później, niż się go spodziewałam. Ale dzięki temu udało mi się zapiąć przygotowania na ostatni guzik i spokojnie czekałam sobie na niego przed tv, z kubkiem gorącej herbaty w ręku.

Sama nie wiem kiedy ta niedziela śmignęła. Jak przyjechał to wypiliśmy kawę, a potem zabraliśmy się za gotowanie. Tak, bo Tulipan zrobił sobie ze mnie pomocnika. Obierałam warzywa, mieszałam pomidory, dusiłam cebulkę i zmywałam, bo zmywanie lubię bardzo.
Tulipan najpierw usmażył mi serowych placków, potem przygotował gęsty pomidorowy sos, kroił warzywa, które ja dusiłam, a na koniec sprawił pstrąga i go usmażył. To wszystko przerywane było chwilami na kawę czy herbatę, rozmową nad tatarem i kilkoma takimi przerywnikami.

Było miło i fajnie, a ja niestety z każdą kolejną godziną wkręcałam się zupełnie niepotrzebnie. Tak fajnie było patrzeć, jak krząta się po mojej kuchni, jak sobie tam podśpiewuje... Gdy zapadał zmrok, siedzieliśmy akurat w pokoju, rozmawiając. Porozmawialiśmy trochę o rolnikach, którzy żon szukają, wspomniałam o tym, który razem z dziewczyną kłódkę na moście zapiął, kluczyki wyrzucili, a potem był zaskoczony, że nadzieję jej robił. I że on to tylko przyjaźń zaproponować może. Tulipan tego nie skomentował w żaden sposób, ale pociągnął rozmowę dalej. I tak jakoś zlazło na poważne tematy, na trudniejsze wspomnienia z dzieciństwa i na te z lat późniejszych. Tulipan kolejny raz opowiedział o tym poważnym związku, który posypał się, gdy drugi raz poleciał za ocean. W pokoju panował półmrok, patrzyłam w te jego brązowe oczy, które wydawały się wręcz czarne i złapałam się na tym, że czuję motyle w brzuchu. A potem pomyślałam, że ja też to wszystko mogę źle odczytywać (a nawet nie "mogę" tylko po prostu "źle odczytuję") i aż mi się oczy zaszkliły. Dobrze, że ten półmrok panował, to nie było widać.
Gdy ściemniło się jeszcze bardziej, wróciliśmy do kuchni skończyć obiad. Tulipan smażył rybę, a ja się mu znowu przyglądałam. W końcu naszykowałam talerze, podgrzałam pomidorową pierzynkę i pozwoliłam Tulipanowi ułożyć z tego 'kompozycję' na talerzach.
Tulipan nałożył pstrąga, potem dodał pomidory. Coś mu kapnęło na jeden z talerzy, wziął papierowy ręcznik i zaczął wycierać talerz. Zaśmiałam się:
- Tulipan, daj spokój, przecież za chwilę cały talerz będzie w tych pomidorach!
- oj, Kreska, jak się wydaje klientowi, to talerz musi wyglądać!
- ...ale ja nie chcę być 'klientem'... - powiedziałam ze smutkiem, ale nie wiem czy Tulipan to wychwycił, bo się roześmiał i potem jeszcze ze dwa razy powtarzał co powiedziałam, uważając to chyba za dobry żart...

Przy obiedzie rozmawialiśmy o Zasiedmiogórogrodzie, Tulipan był ciekawy kilku zdjęć, które tam zrobiłam. Gdy skonczylismy deser odpaliłam lapka i zaległam na kanapie. Tulipan się do mnie przysiadł, owszem usiadł bardzo blisko, ale nawet swojego ramienia za moimi plecami nie położył...

Gdy zaczął zbierać się do domu i rozmawialiśmy o kolejnym spotkaniu zażartowałam, że w kontekście jego pracy teraz to chyba dopiero w styczniu sie zobaczymy.
- albo w marcu... - dodał Tulipan
- w marcu?? - nie potrafiłam ukryć zdziwienia
- no wiesz, jak powiem, że w marcu, a wyjdzie w styczniu, to będziemy mile zaskoczeni! - radośnie wymyślił
- no tak, trudno temu odmówić logiki... - przytaknęłam, choć przecież spodziewałam się tego, że może jednak jakimś cudem Tulipan bąknie o sylwestrze...

Na do-widzenia Tulipan oczywiscie mnie przytulił i pocałował w policzek, rzucając na odchodne, bym czytała te książki o zdrowiu, które mi podesłał.
Jasne, będę czytać.
Co innego może robić samotna kobieta w zimowe wieczory...

Po jasną cholerę on mnie te dwa miesiące temu ściągnął do siebie na działkę i odwalił to wino i koncert na gitarze? Czemu nalegał, bym potem przyjechała do niego jeszcze jeden raz, i kolejny? Żebym dała się zmanipulować i namówić na tą dietę? Co on z tego ma?

A mówią, że faceci to prosta konstrukcja...!
Tymczasem kobiety to prosta konstrukcja. Wstarczy zrobić nastrój i dać pozory zainteresowania, by białogłowa zaczęła sobie myśleć, że jemu zależy.
Pfffff.
Silly me.

niedziela, 23 listopada 2014, kreseczka78

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Bernadetta, *.play-internet.pl
2014/11/24 08:03:59
Kreska-nie wszystkie kobiety...Zastanów się nad swoimi reakcjami.Po prostu na skutek niedawnych wydarzeń reagujesz emocjonalnie na widok każdego faceta,który ma ochotę na szczerą przyjaźń.To jest oznaką,że potrzeba Ci czasu,przemyśleń,zatarcia negatywnych emocji,odpoczynku.Im bardziej teraz będziesz dążyła do czegoś trwalszego tym większe rozczarowania przed Tobą.Musisz przetrwać ten trudny okres.Trzymam kciuki:))))
-
2014/11/24 11:56:20
Zgadzam się z Bernadettą. Daj sobie czas Kreska na ochłonięcie, na spokojne przemyślenie a w tobie jest ten niepokój "nie mogę znieść już samotności, niech to będzie ktokolwiek". A to przecież nie chcesz tak, prawda?
Trzymam kciuki Kreska, jesteś super babka!
-
2014/11/24 12:03:03
I jeszcze dodam, całe lata otaczałam się mężczyznami, którzy stwarzali pozory zainteresowania, a tak naprawdę to ja chciałam to tak widzieć. I też miliony pytań "dlaczego on nic nie robi, przecież widać że mu zależy".
Taka to ułuda desperacji. Bo moja droga bardzo długo byłam zdesperowana i trzeba to sobie powiedzieć. Chciałam tu i teraz, płakałam w każdy weekend i święta bo tylko ja byłam sama.
Ale w momencie kiedy już mi było naprawdę wszystko jedno i całkowicie poświęciłam się samej sobie to pojawił się On i natychmiast zaczął o mnie walczyć bo go wcale nie chciałam. Nie popuścił. Pokazał od razu czego chce i jak mu na tym zależy. A teraz mamy synka.
Naprawdę to tak działa. Nie ma dylematów. Bo on wie że ta kobieta musi być jego. To jest strasznie proste.
I powiem ci, że moj facet powiedział mi wczoraj w kontekście mojej nieidealnej figury. - Bo wiesz kochanie, mężczyźni jak wiedzą że chcą się ustatkować to super figura extra tyłek i cycki nie mają żadnego znaczenia, szuka się czegoś więcej.
Pomoc statystyka