Blog > Komentarze do wpisu
Rozpalona

Ja nie wiem czy to roztargnienie, zamyślenie czy zwykła nieporadność. Postawiłam patelnię na kuchence, nalałam oliwę i czekałam aż się rozgrzeje. Żeby nie pryskało - nakryłam takim specjalnym metalowym sitkiem. Na chwilę wyszłam do pokoju, ale z tej chwili zrobiło się więcej chwil. Gdy wróciłam do kuchni - na patelni był już ogień. Pewnie pojawił się przez to, że to sitko dodatkowo zwiększyło temperaturę oleju, ale też sitko sprawiło, że ogień wysoki nie był.

Zgasiłam płomień kuchenki, ale ten na patelni tańczył w najlepsze. Jak się gasi olej? W tamtej chwili nie pamiętałam dlaczego, ale wiedziałam, że nie powinno się polać wodą. Wzięłam ręcznik, który miałam pod ręką, żeby odciąć tlen. Ale ile razy próbowałam nim przykryć patelnię - ogień robił się większy. Niby byłam opanowana, ale nie aż tak, żeby ręcznika nie rzucać na patelnię w pośpiechu. Bałam się, że jak ręcznik zajmie się ogniem, to już sobie nie poradzę. Szkoda, że wtedy nie pomyślałam żeby ręcznik zmoczyć...

Postanowiłam więc zaryzykować, bo jakoś ten płomień ugasić musiałam. Wzięłam patelnię do ręki i powolutku zaniosłam ją do łazienki. Wstawiłam do wanny i kombinowałam co zrobić dalej. Ustawiłam patelnię pod kranem, odkręciłam wodę i odskoczyłam.

Płomień buchnął, ale dzięki temu, że patelnia była w wannie - nie sięgnął sufitu. Po kilku sekundach płomień zmalał, aż w końcu zniknął.
Mokry ręcznik by odciąć dopływ powietrza, oto sposób na gaszenie płonącej patelni. Szczęśliwie zdążyłam odskoczyć, tak więc rzęsy mam, brwi też. A i prócz dymu i spalonej patelni - szkód żadnych.
Miałam więcej szczęścia niż rozumu. 

wtorek, 25 listopada 2014, kreseczka78

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/11/25 22:20:25
jezu, kreska..ale miałaś przygodę, uff. Dobrze, że tylko tak się skończyło...nic już dzisiaj nie smaż!
-
2014/11/26 18:04:19
gotowanie jest niebezpieczne dla życia. dobrze, że nic się nie stało!
Pomoc statystyka