Blog > Komentarze do wpisu
Się tu przykurzyło...

Stary rok się skończył źle, a nowy rok zaczął się jeszcze gorzej. 4 tygodnie pełne niepokoju o zdrowie Rodzicielki i Babci, nerwów, niesnasek rodzinnych i poczucia, że znowu o Babcię muszę się martwić ja, bo żadne z jej dzieci nie ma ochoty być zaangażowanym w proces decyzyjny, niełatwy.

Stres tych kilku tygodni z pewnością zbierze swoje żniwo i odbije się na moim zdrowiu, bo czuję się dosłownie wyżęta. Do furii doprowadzały mnie pytania o mój 3tygodniowy urlop. Nikomu do głowy nie przyszło, że nie byczyłam się nigdzie, tylko jeździłam między szpitalami, potem pilnowałam terminowych zastrzyków u mamy i pędem gnałam do szpitala, żeby babcię pokarmić, bo ból i łóżko wyciągnęły z niej ostatki sił.

Przyciśnięta do muru, ze wsparciem Brata, wreszcie podjęłam właściwą decyzję i przekonałam do niej Rodzicielkę. Ale nie miałam z tego żadnej ulgi, bo wracałam do domu i boksowałam się wciąż z własnymi emocjami. Czy to dobrze, czy moralnie, może mogłabym zrobić coś więcej, coś lepiej. Zasypiałam z kłębkiem myśli i budziłam się w nerwach, zaczynając dzień od kilku pospiesznych wizyt w toalecie.

Teraz jest względny spokój. Babcia od czasu do czasu miewa jeszcze napady histerii, tak jak dziś, gdy po raz pierwszy została wzięta na wózku na rehabilitację na sali i zrobiła wszystkim awanturę, że ona już nigdy rodziny nie zobaczy, że ją szarpią, że zostawili w ciemnym pomieszczeniu na cały dzień (a dokładniej na tyle, ile potrzeba żeby jednego pacjenta zawieźć windą na piętro do sali i wrócić po kolejnego).

Jestem strzępkiem nerwów. Tym bardziej, że w pracy ciężki czas wciąż trwa i po miesiącu wizyt i kontroli właśnie trwa kolejny taki miesiąc, a po nim będzie jeszcze jeden taki. I przygotowywać się muszę do tego, że moja pomocnica za chwilę pójdzie rodzić i zostanę w tym pierdolniku sama jak Kewin w Boże Narodzenie.

Że się nie rozsypałam i nie zwariowałam w tym wszystkim, jest sporą zasługą Tulipana, który jest. Jest obok, od świąt jest niemal cały czas. Odwraca uwagę od problemów, potrafi rozśmieszyć i choć z Bratem nie rozmawiał, to radzi robić dokładnie to co on mówił.

Byle do wiosny.
W końcu najdłuższa żmija mija.

poniedziałek, 25 stycznia 2016, kreseczka78

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/01/26 08:29:47
wirtualne wsparcie przesyłam;
wiem, że to śmiesznie mało, bo problemy są niestety realne, a nie wirtualne,
niestety
-
2016/01/29 10:33:56
zdrowia dla wszystkich! cierpliwosci i pomyslnosci we wszystkim Kreseczko!
-
Gość: szczotaczka, *.devs.futuro.pl
2016/01/29 22:48:25
Wysyłam pozytywne myśli i cieszę się, że masz koło siebie Tulipana bo wsparcie najbliższych jest niezastąpione...
-
Gość: B, *.google.com
2016/01/30 14:44:09
Myśliwy, czyli psychopata znajdujący frajdę w zabijaniu, wspiera? Pamiętaj, chowaj przed nim zwierzęta domowe.
-
2016/02/01 18:53:40
WIKLASIA-- dziękuję, każde wsparcie ważne, zwłaszcza gdy w rodzinie o takowe trudno...

ZOE30-- dziękuję! a co u Was? skrobnij coś, bo ciekawa jestem :)

SZCZOTECZKA-- dziękuję, jak wspomniałam - wsparcie w cenie! Tulipanowe ważne, ale to bloxowe tutaj - również :)

GOŚĆ B-- im starsza jestem, tym mniej skora to szybkich ocen ludzi ;) zwierzątek żadnych nie mam, ale niemniej dziękuję za troskę ;)
Pomoc statystyka