Blog > Komentarze do wpisu

Wszystko wskazuje na to, że jutro wieczorem zaczynamy wspólne wakacje. Pierwsze wspólne.

Oczywiście lekko nie było. Tulipan najpierw chciał, potem nie mógł, potem znowu mógł, aż w środę się okazało, że jednak nie może, bo praca jednak jest. Nie byłam już zaskoczona, bo zdążyłam się przyzwyczaić, ale tak, byłam zła. Wydawało mi się, że dałam mu wolną rękę do podjęcia decyzji, ale złudzeń mu nie zostawiłam, czym będzie odwołanie wakacjo-ferii.

W czwartek, zgodnie z planem, wszystko się wyjaśniło i Tulipan potwierdził, że jedziemy. Ucieszyłam się bardzo, on chyba też, choć przedstawił mi to tak, jakby nie on tylko za niego kuzyn podjął decyzję. Nieważne. Jedziemy razem.

Przez chwilę było ryzyko, że faktycznie będziemy sami, bo córki mojemu Bratu się pochorowały. I z zaskoczeniem zauważyłam, że Tulipana to trochę ...zdenerwowało? Tak jakby mi chciał powiedzieć "to ja tu na rzęsach staję, a oni nie jadą?!"
Nic nie powiedział, ale tak to odebrałam.

Nie wiem. Może to tylko złudzenie takie, że coś nie halo. Wczoraj nie bardzo udało się porozmawiać, ale to akurat przeze mnie, dziś wymieniliśmy po jednej wiadomości, no ale może poszedł spać, skoro świtem wyrwał się na polowanie.

No nic, zobaczymy. Na razie to mam parę rzeczy do zrobienia w kuchni i przede wszystkim walizkę do spakowania.
Po prawie 4 latach wracam w góry!

niedziela, 28 lutego 2016, kreseczka78

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/02/29 14:45:48
Zastanawiam się czy on to robi specjalnie że wszystko i wszyscy muszą kręcić się wokół niego niczym ziemia wokół Słońca.
Udanego urlopu Kreseczko:'*
Pomoc statystyka